Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

10 marca 2024

"Stan splątania"


 Szkolny korytarz, przerwa między lekcjami. Nauczycielka każe uczennicy zmyć z twarzy makijaż. Znasz to? A ciągłe przypominanie przez rodziców i nauczycieli, że niedługo egzamin, punkty się liczą, chętnych do szkół więcej niż miejsc, tak że wyniki, wyniki, wyniki? Jeśli nie jest Ci to obce, to książka, o której dziś piszę, jest dla Ciebie.

Inaczej niż w lekturach obowiązkowych bohaterami nie są starzy szlachcice zajmujący się głównie własnymi majątkami albo ojczyzną. To jest o ósmoklasistach. Chodzą do szkoły, w której pracują same potwory - poważnie, nikt z nauczycieli nie budzi choćby cienia sympatii. Myślę, że w realnym świecie aż tak tragicznie nie jest i tu autorka trochę przesadziła. Taki zabieg w świecie literatury nazywa się wyolbrzymieniem. Rodzice głównych postaci nie są  źli, ale wciąż czymś zajęci i jakoś trudno się z nimi dogadać. Zresztą porozumienie z innym człowiekiem to w ogóle niełatwa sprawa. Przekonuje się o tym trójka bohaterów - dwie dziewczyny i chłopak. Mimo że mieszkają na tym samym osiedlu i chodzą do jednej klasy, jakoś nie mieli okazji do rozmów i lepszego poznania się. Teraz trafili razem na wolontariat - oczywiście dla punktów, podobno to one są najważniejsze. Trafili, jak się zdaje, fatalnie - do domu spokojnej starości. Jak się domyślasz, to dopiero zawiązanie akcji. Najciekawsze sceny są dalej. 


Nie wszystko w tej książce mi się podoba. Z niesmakiem czytałam o przemocy (rzucanie w kogoś kulkami, nawet jeśli są ze styropianu), którą narrator zdawał się pochwalać. Jednak myślę, że warto po "Stan splątania" sięgnąć. A potem wyciągnąć wnioski dla siebie.


Katalog biblioteki miejskiej w Gdyni


17 stycznia 2024

"Lato na Rodos"

 


Byliście kiedyś na Rodos? A na ROD, czyli rodzinnych Ogródkach Działkowych? Jeśli nie, wybierzcie się tam na spacer - od późnej wiosny do wczesnej jesieni jest tam przepięknie, choć zupełnie inaczej niż na greckiej wyspie. I nie ma ani jednego hotelu z opcją all inclusive. 

Ale na ROD też można spędzać wakacje. Tak jak bohater książki Katarzyny Ryrych - chłopak z autyzmem zaprzyjaźniony z innym chłopakiem, takim z zespołem Tourette’a*, znajomy  paru osób, które już na pierwszy rzut oka nie wydają się dobrym towarzystwem dla 13-latka. Na domiar złego ich bazą jest Dzicz - zaniedbana, zapuszczona część ogródków, do której porządni działkowicze się nie zapuszczają. Co można robić, gdy nie ma basenów, plaży, wycieczek fakultatywnych i luksusowych restauracji? Zdziwicie się, ale bohater znajduje każdą z wymienionych atrakcji. Czy dostanie też to, czego wszyscy bardzo potrzebują, czyli przyjaźń, życzliwość i akceptację? Sprawdźcie sami. Polecam tę książkę każdemu, kto choć czasem czuje się nierozumiany/niedoceniany. Tu można sprawdzić, gdzie ją znaleźć.


*Zespół Tourette'a to taka przypadłość powodująca czasem, że człowiek zaczyna przeklinać i nie może przestać. Mogłoby się wydawać, że cierpi na nią spora część naszego społeczeństwa, ale zespół Tourette’a  to prawdziwe zaburzenie, a nie brak kultury czy chęć zaimponowania otoczeniu. 



04 stycznia 2024

"Wojny" - do czytania i oglądania


 Wojna - to pojęcie jeszcze do niedawna kojarzyło nam się głównie z lekcjami historii. Niestety, to już nieaktualne - mamy wojnę tuż za granicą. Okazuje się jednak, że nie tylko. Opisał to Boguś Janiszewski, a Max Skorwider zilustrował. Poświęcili uwagę wojnom w tradycyjnym rozumieniu - zaczęli od trojańskiej, a skończyli na wojnie w Ukrainie. Poza tym zajęli się wojną hybrydową, cyberwojną, wojną z wirusem, a nawet wojną toczoną w niejednym domu - między pokoleniami.
Prostym, przystępnym językiem, przyciągającymi wzrok ilustracjami, dowcipnie, krótko, rzeczowo - wszystko to powoduje, że książkę świetnie się czyta i ogląda. Poszerzenie wiedzy jest tylko skutkiem ubocznym przy dobrej zabawie. A czasem też chwili refleksji…

Książka ukazała się już dwa lata temu, łatwo ją znaleźć np. w  katalogu naszej gdyńskiej biblioteki.


23 października 2022

Wielki zły lis

 

Lubicie komiksy i historie obrazkowe? Jeśli tak, mam coś dla Was: Wielkiego złego lisa. Bohaterem rzeczywiście jest lis - ale wcale nie wielki i nie taki zły. Wręcz przeciwnie -  zupełnie niegroźny, choć faktycznie marzy o tym, aby wzbudzać w innych przestrach. Dzięki temu mógłby wreszcie przestać żywić się rzepą, a zasmakować w tym, co lisy lubią najbardziej - w kurach. Tych nie brakuje - niedaleko lasu jest farma. Na razie jednak na zmianę diety nie może liczyć - sam bardziej boi się kury niż ona jego. Jedynym wyjściem wydaje się kradzież jajek. Po jakimś czasie wylęgną się z nich kurczaki, a wtedy będzie można je zjeść bez oglądania się na kwokę. Najwyżej z wilkiem trzeba będzie się podzielić posiłkiem.


Bohaterowie są zwierzęcy, ale sytuacje i charaktery jakby  żywcem wyjęte ze świata ludzi. Do tego doprawione dowcipem - może dlatego tak dobrze się to czyta i ogląda. Polecam!


Benjamin Renner, Wielki zły lis, Warszawa 2019


Sprawdź, gdzie możesz tę książkę wypożyczyć.


19 kwietnia 2022

Warto przeczytać: Nienauczalni


 W wielu szkołach jest  klasa, którą wszyscy uważają za najgorszą. Wyobraźcie sobie taki zespół gimnazjalistów - same oryginały (łobuzy?), mają słabe wyniki w nauce - tak bardzo, że zostali spisani na straty przez wszystkich, włącznie z dyrekcją szkoły. Nawet salę przydzielono im w oddaleniu  od innych szkolnych pracowni. 

A teraz wyobraźcie sobie nauczyciela, który przed dwudziestoma laty stracił zapał do pracy. Przychodzi do szkoły, aby jakoś wytrzymać do popołudnia. Wspomaga się rozwiązywaniem krzyżówek i wypijaniem hektolitrów kawy. Odlicza dni do wakacji, kiedy to przejdzie na wcześniejszą emeryturę i przestanie się męczyć. 

A teraz wyobraźcie sobie nową uczennicę, która przyjechała do prowincjonalnego gimnazjum z wielkiego miasta. Ma tu spędzić zaledwie kilka tygodni, więc początkowo zamierza tylko jakoś przeczekać ten czas bez przesadnego angażowania się w naukę i życie klasy.

Jak można przewidzieć, z takiego połączenia musi wyniknąć coś ciekawego. Żadna szkoła nie funkcjonuje w próżni - wpływają na nią rodziny uczniów, mieszkańcy okolicy, a nawet władze szkolnego okręgu. Każdy rozdział przynosi zaskakujące wydarzenia, a czytelnik ogląda je z perspektywy różnych uczestników (to interesujący chwyt narracyjny). Jest nawet coś dla miłośników romansów i dla znawców samochodów.

Mało jest książek, które mogą zaciekawić zarówno uczniów, jak i nauczycieli.  Nienauczalni do nich należą na pewno!

Gordon Korman, Nienauczalni, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020

Sprawdź, w której bibliotece ta książka jest dostępna.


09 stycznia 2022

"Mózg"

 

Okładka książki

Czy wiedzieliście, że w każdym z nas siedzą cztery różne osoby? Nazwijmy je Zosia, Janusz, Grażynka i Mu. Każda z nich odpowiada za jeden obszar naszych zachowań. Zosia kieruje rozsądkiem i podejmowaniem przemyślanych decyzji, Janusz rządzi emocjami i impulsami, Grażynka -  zachowaniami automatycznymi, a Mu jest szefem pierwotnych popędów wspólnych człowiekowi i zwierzętom. To oni są bohaterami książki Mózg.

To oczywiście metafora. Pozwala ona zrozumieć, jak reagujemy w różnych sytuacjach i jak działa najważniejszy - i jakże skomplikowany - organ w naszym ciele. Na jego temat zgromadzono już dużo wiedzy. Można ją znaleźć w książkach naukowych, a można w tej. Tu podano informacje w sposób atrakcyjny i zrozumiały. Dowiemy się z niej, skąd wzięło się myślenie, z czego składa się mózg, jakie rządzą nim mechanizmy i ograniczenia, a nawet - czy już niedługo zawładnie nami sztuczna inteligencja. Na każdej stronie znajdziecie mnóstwo obrazków i krótkich, dowcipnych notatek. To solidna lekcja  psychologii, historii, biologii, informatyki i humoru. 

Książka należy do serii To, o czym dorośli ci nie mówią, bo często sami nie wiedzą. Dobrze, aby i dorośli się dowiedzieli - nie zaszkodzi, jak tu zajrzą.


Boguś Janiszewski, Max Skorwider, Mózg, Poznań 2019


08 grudnia 2021

Archipelag Psa - i my na nim żyjemy

 

Każdy, kto czytał przypowieści wie, że mają one charakter uniwersalny. Miejsce i czas akcji nie są określone, bohaterowie nie posiadają imion - to znaczy, że przedstawione zdarzenia mogą się rozgrywać w każdym czasie, w każdym miejscu i przytrafić się każdemu z nas. To od razu widać w książce Archipelag Psa. Autor podkreśla we wstępie, że akcja może rozgrywać się w dowolnym czasie i miejscu. Wiadomo jednak, że chodzi o nas, bo dorzuca gorzkie pytanie: Jak przyszłe wieki ocenią wasze czasy?

Bohaterowie nie mają imion i nazwisk. To przywodzi na myśl przypowieść o miłosiernym Samarytaninie. W niej postaci określono za pomocą pozycji społecznej lub pochodzenia: kapłan, lewita, Samarytanin.

W Archipelagu Psa jest podobnie. Występują: Starucha, Mer, Nauczyciel. Tylko nieliczni zostali obdarzeni imionami: Łucznik, Ameryk, Mila - to akurat osoby, które mają wielki wpływ na wydarzenia, choć nie one podejmują kluczowe decyzje. Można by rzec, że stają się narzędziami w rękach wielkich decydentów.

Na ich wyspie któregoś dnia pojawiają się nielegalni imigranci. Nie ma problemu, czy ich przyjąć. Przybysze są bowiem martwi – morze wyrzuciło zwłoki na plażę. Jest problem z tymi zwłokami, bo skandal mógłby zaszkodzić ważnym interesom. A trupy często budzą zainteresowanie prowadzące do skandalu. Trzech czarnoskórych mężczyzn można pochować, uruchomić odpowiednie procedury, zawiadomić władze, przeprowadzić śledztwo… a można po prostu wrzucić do przepaści - wyspa jest skalista. Ale sprzątnięcie zwłok z publicznego widoku to początek, a nie koniec problemów.

Mówi się że dopiero w sytuacjach granicznych okazuje się, kto jest człowiekiem, a kto nie zasługuje na to miano. Autor Archipelagu Psa świetnie połączył kwestie moralne z wciągającą akcją. Napięcie rośnie z każdym rozdziałem. W ludziach budzą się demony, uciec trudno - akcja przecież toczy się na wyspie (to jeden z symboli w tej książce). Skoro nie ma ucieczki, trzeba podejmować decyzje, gdzie jest dobro, a gdzie zło i po której stronie stanąć. Nie wszyscy są tam, gdzie biblijny Samarytanin.

Czyta się z zapartym tchem, a po odwróceniu ostatniej strony jeszcze długo jest o tym myśleć.

Philippe Claudel, Archipelag Psa, tłum. Beata Geppert, Kraków 2020

02 grudnia 2021

"Rewolucje" - dobra lektura

Boguś Janiszewski już w poprzednich książkach pokazał, że potrafi ciekawie i dowcipnie pisać o ważnych zjawiskach. Tym razem wziął na warsztat rewolucje. Jak wiadomo, rewolucja tym różni się od ewolucji, że zwykle jest gwałtowna. Książka pokazuje różne przewroty - i te w polityce, i w nauce (odkrycie Kopernika) i obyczajowe, a nawet takie, które zachodzą w środku człowieka - jak hormonalna czy żołądkowa. Każdej rewolucji towarzyszy metryczka informująca, kiedy i gdzie miała ona miejsce, czy była krwawa, po co ją przeprowadzono i co zmieniła w świecie. Dobrze się to ogląda - o rysunki zadbał Max Skorwider. Dobrze się też czyta - można sporo się dowiedzieć, obcując z prostymi zdaniami, przyprawionymi szczyptą dowcipu. Świetna lekcja historii, wiedzy o społeczeństwie, psychologii i biologii  razem wziętych. Najlepiej oglądać to z kimś, z kim dobrze się rozmawia. Przy tej książce jest o czym!

Boguś Janiszewski, Max Skorwider, Rewolucje, Poznań 2020

02 września 2021

"Wyloguj swój mózg"

 


    Wyloguj swój mózg - dziwny tytuł. Zwykle można wylogować SIĘ, czyli SIEBIE. Wylogowujemy się z jakiejś strony internetowej, co ma z tym wspólnego nasz mózg?

    Jednak mózg ma coś wspólnego ze wszystkim, co robimy. Co gorsza, nasze mózgi nie zmieniły się od kilku tysięcy lat, choć od dawna nie biegamy po sawannie i nie żywimy się tym, co własnoręcznie upolujemy. W skali ludzkiej historii tysiąc lat to szmat czasu, ale w skali ewolucji - tyle co nic. Dlatego nasze mózgi, przystosowane do zupełnie innych warunków, nie zawsze są gotowe do radzenia sobie w cyfrowym świecie. Tymczasem przebywamy w nim bardzo długo, często zaniedbując sen, kontakty towarzyskie i aktywność fizyczną. Naukowcy dokładnie policzyli, ile czasu dziennie można poświęcać smartfonowi bez skutków ubocznych. Ilu nastolatków stosuje się do tych zaleceń? 5 procent. 

    Jak pomóc własnemu mózgowi radzić sobie w cyfrowym świecie, aby skutecznie się uczyć, utrzymywać dobre relacje z ludźmi i mieć lepsze samopoczucie - o tym właśnie jest ta książka. Poradników na ten temat powstało mnóstwo. Ten jednak polecam szczególnie - dawno nic tak dobrze mi się nie czytało. Autor, znany psychiatra i ekspert medyczny, najwyraźniej ma klucz do ludzkich mózgów i wie, jak pisać, aby zaciekawić.  

Dlatego wyloguj swój mózg. Całkiem się wyloguj z internetu i przeczytaj książkę!

Sprawdź dostępność książki w bibliotece.


08 kwietnia 2021

"Ballada ptaków i węży"

 

Pamiętacie Igrzyska śmierci? Historia Głodowych Igrzysk i Katniss toczącej walkę najpierw o własne życie, a potem przeciwstawiającej się całemu Kapitolowi,  zdobyła swego czasu dużą popularność. Jej sława wzrosła jeszcze, gdy bohaterka pojawiła się na ekranach.

Wydawałoby się, że cykl jest już zamknięty, nie da się dopisać dalszego ciągu. Może dlatego powstała powieść pokazująca wydarzenia wcześniejsze. Jej bohater to Coriolanus Snow – tak, ten sam. Nie stateczny prezydent, ale 18-letni uczeń. Mieszka w Kapitolu, gdzie na każdym kroku widać ślady niedawno zakończonej wojny z rebeliantami.

Snow wywodzi się z arystokratycznego rodu pielęgnującego przekonanie o własnej wyjątkowości  i wyższości nad mieszkańcami dystryktów. W parze z rodową dumą nie idzie jednak zasobność portfela. Poczucie godności nie pozwala się przyznawać do takich problemów. Snow bardzo dba więc o swój wygląd i wizerunek medialny, choć nie zawsze chodzi najedzony. Jest bardzo ambitny. Zamierza zostać kimś ważnym i liczyć się w Panem, ale do jego prezydentury jeszcze daleko. Na razie zbliżają się dziesiąte Głodowe Igrzyska…

Suzanne Collins już udowodniła w swojej trylogii, że umie pisać ciekawie. Ballada ptaków i węży jeszcze raz to potwierdza. Przeczytałam i Was też zachęcam!

"Ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?"



 
Jest książka nosząca taki tytuł. Jej autorka to nauczycielka akademicka. Tacy ludzie – słusznie lub nie, to temat na inną dyskusję – kojarzą się z przynudzaniem. Dlatego po przeczytaniu pierwszych dwudziestu stron zajrzałam do internetu – musiałam się upewnić, czy Janina Bąk naprawdę ma coś wspólnego z nauką. Pisze bowiem, jakby była stand-uperką albo autorką tekstów do kabaretu. Już napis na okładce wydaje się dziwny. W środku książki jest podobnie. Tytuły rozdziałów są takie: Skąd wiemy, że owca rozpoznałaby na ulicy prezydenta? Czy jak wsadzimy głowę do lodówki, a nogi do piekarnika, to będzie nam w sam raz? W środku rozdziałów pełno żartów i aluzji oraz anegdot.

Mnie najbardziej wciągnęła ta o studencie socjologii, który w ramach badań naukowych chciał poznać środowisko gangu narkotykowego. W tym celu udał się do zajmowanego przez przestępców pustostanu na odludziu. Wcześniej przygotował specjalną ankietę i zamierzał poprosić o jej wypełnienie. Czy przeżył? – przeczytajcie sami. Ta anegdotka nie jest tylko dla ubarwienia opowieści. Autorka posługuje się nią, aby pokazać czytelnikowi, na czym polegają badania etnograficzne. W ten sposób tłumaczy się skuteczniej niż w najlepszym haśle z encyklopedii.

Niech Was jednak nie zwiedzie otoczka – ta lekka powłoka kryje w sobie całkiem poważną treść. Uczy rozsądku w podchodzeniu do wyników badań, szczególnie tych krzyczących sensacyjnymi tytułami w internecie. Co więcej, zaleca nieufność nawet do wykresów – okazuje się, że za ich pomocą można manipulować odbiorcą. W przystępny, dowcipny sposób tłumaczy podstawowe mechanizmy nauki. Pokazuje, skąd się wzięły szkodliwe mity – na przykład o związku autyzmu ze szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce. Przypomina, że jeśli dwa zjawiska sąsiadują w czasie i przestrzeni, to jeszcze nie dowód, iż jedno jest skutkiem drugiego.
Ta lektura pozwala zrozumieć, że rzeczywistość bywa skomplikowana. Dzięki takim książkom łatwiej przeciwstawiać się antynaukowym mitom, przesądom i – nazwijmy rzecz po imieniu – głupocie. Być może w czasach wszechobecnej rozrywki właśnie tak należy popularyzować wiedzę.
A jak z tą czekoladą – ile trzeba jej zjeść, by dostać Nobla? Tego nie zdradzę.

"Mury" - książka dla wszystkich

 

Zazwyczaj inne książki pisze się dla dzieci, a inne dla dorosłych. Czy da się napisać taką, która może być dla wszystkich?

Boguś Janiszewski i Max Skorwider pokazali, że tak. W ich książce każdy znajdzie coś dla siebie, a przy okazji niemało się nauczy.

Autorzy zaczynają od kategorycznego stwierdzenia:
“Mury buduje się z dwóch powodów:
1.z murem można się schować,
2.za murem można kogoś zamknąć.”

Następnie rozwijają swoją tezę, podając przykłady historyczne i współczesne. O każdym przywoływanym murze umieścili krótką notatkę i dodali do niej dane statystyczne w małej tabelce. Wykazują się przy tym niemałą kreatywnością, łącząc na przykład upodobanie szkockich Piktów do tatuażu z Wałem Hadriana. Posługują się językiem  nietypowym dla mądrych książek, ale na pewno trafiającym do czytelnika. Pokazują mury powstałe różnych czasach – od starożytności do współczesności, mury z cegieł, z ludzi, z siatek, wody, związane ze sztuką i te najtrwalsze – mury w ludzkich głowach.
Trudno się nie śmiać przy lekturze, ale niektóre stwierdzenia, choć na pozór niewinne, brzmią gorzko: ”Jerozolima to święte miasto. Może właśnie dlatego było ciągle przez kogoś obleganie, palone, burzone i znów odbudowywane”.
Prezentacji murów towarzyszy przegląd technik ich pokonywania, z których negocjacje określono jako formę najnudniejszą.
Warto przeanalizować graficzną stronę książki. Konsument kultury masowej dostrzeże tu Batmana, czytelnik książek – Don Kichota, meloman – Johna Lennona, a każdy rozpozna prezydenta USA z żółtymi włosami. Ilustracje, podobnie jak tekst, łączą humor z bogactwem informacji i skojarzeń.
Podobno książka dla dzieci musi być napisana tak jak dla dorosłych, tylko lepiej. Ta jest – można ją polecić wszystkim, bez ograniczeń wiekowych. Najlepiej przeczytać  wspólnie, a potem porozmawiać. Tematów nie zabraknie.

Boguś Janiszewski, Max Skorwider, Mury, Poznań 2019

Sprawdź, w której bibliotece możesz wypożyczyć tę książkę.