Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla młodzieży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla młodzieży. Pokaż wszystkie posty

10 marca 2024

"Stan splątania"


 Szkolny korytarz, przerwa między lekcjami. Nauczycielka każe uczennicy zmyć z twarzy makijaż. Znasz to? A ciągłe przypominanie przez rodziców i nauczycieli, że niedługo egzamin, punkty się liczą, chętnych do szkół więcej niż miejsc, tak że wyniki, wyniki, wyniki? Jeśli nie jest Ci to obce, to książka, o której dziś piszę, jest dla Ciebie.

Inaczej niż w lekturach obowiązkowych bohaterami nie są starzy szlachcice zajmujący się głównie własnymi majątkami albo ojczyzną. To jest o ósmoklasistach. Chodzą do szkoły, w której pracują same potwory - poważnie, nikt z nauczycieli nie budzi choćby cienia sympatii. Myślę, że w realnym świecie aż tak tragicznie nie jest i tu autorka trochę przesadziła. Taki zabieg w świecie literatury nazywa się wyolbrzymieniem. Rodzice głównych postaci nie są  źli, ale wciąż czymś zajęci i jakoś trudno się z nimi dogadać. Zresztą porozumienie z innym człowiekiem to w ogóle niełatwa sprawa. Przekonuje się o tym trójka bohaterów - dwie dziewczyny i chłopak. Mimo że mieszkają na tym samym osiedlu i chodzą do jednej klasy, jakoś nie mieli okazji do rozmów i lepszego poznania się. Teraz trafili razem na wolontariat - oczywiście dla punktów, podobno to one są najważniejsze. Trafili, jak się zdaje, fatalnie - do domu spokojnej starości. Jak się domyślasz, to dopiero zawiązanie akcji. Najciekawsze sceny są dalej. 


Nie wszystko w tej książce mi się podoba. Z niesmakiem czytałam o przemocy (rzucanie w kogoś kulkami, nawet jeśli są ze styropianu), którą narrator zdawał się pochwalać. Jednak myślę, że warto po "Stan splątania" sięgnąć. A potem wyciągnąć wnioski dla siebie.


Katalog biblioteki miejskiej w Gdyni


17 stycznia 2024

"Lato na Rodos"

 


Byliście kiedyś na Rodos? A na ROD, czyli rodzinnych Ogródkach Działkowych? Jeśli nie, wybierzcie się tam na spacer - od późnej wiosny do wczesnej jesieni jest tam przepięknie, choć zupełnie inaczej niż na greckiej wyspie. I nie ma ani jednego hotelu z opcją all inclusive. 

Ale na ROD też można spędzać wakacje. Tak jak bohater książki Katarzyny Ryrych - chłopak z autyzmem zaprzyjaźniony z innym chłopakiem, takim z zespołem Tourette’a*, znajomy  paru osób, które już na pierwszy rzut oka nie wydają się dobrym towarzystwem dla 13-latka. Na domiar złego ich bazą jest Dzicz - zaniedbana, zapuszczona część ogródków, do której porządni działkowicze się nie zapuszczają. Co można robić, gdy nie ma basenów, plaży, wycieczek fakultatywnych i luksusowych restauracji? Zdziwicie się, ale bohater znajduje każdą z wymienionych atrakcji. Czy dostanie też to, czego wszyscy bardzo potrzebują, czyli przyjaźń, życzliwość i akceptację? Sprawdźcie sami. Polecam tę książkę każdemu, kto choć czasem czuje się nierozumiany/niedoceniany. Tu można sprawdzić, gdzie ją znaleźć.


*Zespół Tourette'a to taka przypadłość powodująca czasem, że człowiek zaczyna przeklinać i nie może przestać. Mogłoby się wydawać, że cierpi na nią spora część naszego społeczeństwa, ale zespół Tourette’a  to prawdziwe zaburzenie, a nie brak kultury czy chęć zaimponowania otoczeniu. 



09 stycznia 2024

Lektury - trzeci wniosek po próbnym egzaminie

Nie ma egzaminu ósmoklasisty bez lektur. W tym roku przy pisaniu wypracowania uczniowie będą mieli wybór, które teksty obowiązkowe wykorzystają; najlepiej oczywiście sięgnąć po to, co zna się najlepiej. Jednak w pierwszej części arkusza, w zadaniach krótkiej odpowiedzi trzeba się spodziewać wszystkiego.

Dlatego proponuję małą powtórkę - na początek z "Małego Księcia" i "Opowieści wigilijnej".

04 stycznia 2024

"Wojny" - do czytania i oglądania


 Wojna - to pojęcie jeszcze do niedawna kojarzyło nam się głównie z lekcjami historii. Niestety, to już nieaktualne - mamy wojnę tuż za granicą. Okazuje się jednak, że nie tylko. Opisał to Boguś Janiszewski, a Max Skorwider zilustrował. Poświęcili uwagę wojnom w tradycyjnym rozumieniu - zaczęli od trojańskiej, a skończyli na wojnie w Ukrainie. Poza tym zajęli się wojną hybrydową, cyberwojną, wojną z wirusem, a nawet wojną toczoną w niejednym domu - między pokoleniami.
Prostym, przystępnym językiem, przyciągającymi wzrok ilustracjami, dowcipnie, krótko, rzeczowo - wszystko to powoduje, że książkę świetnie się czyta i ogląda. Poszerzenie wiedzy jest tylko skutkiem ubocznym przy dobrej zabawie. A czasem też chwili refleksji…

Książka ukazała się już dwa lata temu, łatwo ją znaleźć np. w  katalogu naszej gdyńskiej biblioteki.


09 lutego 2023

Pisanie w pigułce: bogatszy język w opowiadaniu (3)

 W opowiadaniu o Winicjuszu, który przeniósł się do naszego świata, znalazłam taki fragment:

- Jak się tu znalazłeś? - zapytałem.

- Sam nie wiem - odpowiedział Winicjusz.

- Chodź, zjemy coś, pewnie jesteś głodny - powiedziałem.

- No, trochę - odpowiedział.

- Niedaleko jest dobra restauracja - powiedziałem.


Zauważyliście zbędne powtórzenia wyrazowe? To dlatego, że autor w kółko używa słów powiedzieć i odpowiedzieć. A przecież one mają tyle zamienników!

Na przykład takich:



Gdyby trochę przeredagować ten dialog, mógłby wyglądać tak:

- Jak się tu znalazłeś? - zapytałem.

- Sam nie wiem... - zastanowił się Winicjusz.

- Chodź, zjedzmy coś, pewnie jesteś głodny - nietrudno było się domyślić.

- No, trochę - przyznał.

- Niedaleko jest dobra restauracja - przyszło mi do głowy.


Sprawdź, czy rozumiesz słowa, których narrator może używać w dialogach:




26 stycznia 2023

Pisanie w pigułce: bogatszy język w opowiadaniu

 Ferie za nami, próbny egzamin ósmoklasisty przed nami. To dobry czas, by do niego potrenować. Zaczniemy od paru wskazówek pozwalających ulepszyć swoje wypracowania. Każda z nich, skondensowana jak pigułka, będzie dotyczyć jednego elementu pracy. Na początku zastanówmy się, jak posługiwać się bogatszym językiem.




30 grudnia 2022

"Śmierć Pułkownika" - powtórka

Przed egzaminem ósmoklasisty warto powtórzyć treść znanego wiersza Adama Mickiewicza. Najlepiej zacząć od przypomnienia sobie podstawowych informacji o powstaniu listopadowym. Potem dobrze jest znaleźć tekst utworu i z jego pomocą odpowiadać na pytania. 

19 kwietnia 2022

Warto przeczytać: Nienauczalni


 W wielu szkołach jest  klasa, którą wszyscy uważają za najgorszą. Wyobraźcie sobie taki zespół gimnazjalistów - same oryginały (łobuzy?), mają słabe wyniki w nauce - tak bardzo, że zostali spisani na straty przez wszystkich, włącznie z dyrekcją szkoły. Nawet salę przydzielono im w oddaleniu  od innych szkolnych pracowni. 

A teraz wyobraźcie sobie nauczyciela, który przed dwudziestoma laty stracił zapał do pracy. Przychodzi do szkoły, aby jakoś wytrzymać do popołudnia. Wspomaga się rozwiązywaniem krzyżówek i wypijaniem hektolitrów kawy. Odlicza dni do wakacji, kiedy to przejdzie na wcześniejszą emeryturę i przestanie się męczyć. 

A teraz wyobraźcie sobie nową uczennicę, która przyjechała do prowincjonalnego gimnazjum z wielkiego miasta. Ma tu spędzić zaledwie kilka tygodni, więc początkowo zamierza tylko jakoś przeczekać ten czas bez przesadnego angażowania się w naukę i życie klasy.

Jak można przewidzieć, z takiego połączenia musi wyniknąć coś ciekawego. Żadna szkoła nie funkcjonuje w próżni - wpływają na nią rodziny uczniów, mieszkańcy okolicy, a nawet władze szkolnego okręgu. Każdy rozdział przynosi zaskakujące wydarzenia, a czytelnik ogląda je z perspektywy różnych uczestników (to interesujący chwyt narracyjny). Jest nawet coś dla miłośników romansów i dla znawców samochodów.

Mało jest książek, które mogą zaciekawić zarówno uczniów, jak i nauczycieli.  Nienauczalni do nich należą na pewno!

Gordon Korman, Nienauczalni, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020

Sprawdź, w której bibliotece ta książka jest dostępna.


09 stycznia 2022

"Mózg"

 

Okładka książki

Czy wiedzieliście, że w każdym z nas siedzą cztery różne osoby? Nazwijmy je Zosia, Janusz, Grażynka i Mu. Każda z nich odpowiada za jeden obszar naszych zachowań. Zosia kieruje rozsądkiem i podejmowaniem przemyślanych decyzji, Janusz rządzi emocjami i impulsami, Grażynka -  zachowaniami automatycznymi, a Mu jest szefem pierwotnych popędów wspólnych człowiekowi i zwierzętom. To oni są bohaterami książki Mózg.

To oczywiście metafora. Pozwala ona zrozumieć, jak reagujemy w różnych sytuacjach i jak działa najważniejszy - i jakże skomplikowany - organ w naszym ciele. Na jego temat zgromadzono już dużo wiedzy. Można ją znaleźć w książkach naukowych, a można w tej. Tu podano informacje w sposób atrakcyjny i zrozumiały. Dowiemy się z niej, skąd wzięło się myślenie, z czego składa się mózg, jakie rządzą nim mechanizmy i ograniczenia, a nawet - czy już niedługo zawładnie nami sztuczna inteligencja. Na każdej stronie znajdziecie mnóstwo obrazków i krótkich, dowcipnych notatek. To solidna lekcja  psychologii, historii, biologii, informatyki i humoru. 

Książka należy do serii To, o czym dorośli ci nie mówią, bo często sami nie wiedzą. Dobrze, aby i dorośli się dowiedzieli - nie zaszkodzi, jak tu zajrzą.


Boguś Janiszewski, Max Skorwider, Mózg, Poznań 2019


02 grudnia 2021

"Rewolucje" - dobra lektura

Boguś Janiszewski już w poprzednich książkach pokazał, że potrafi ciekawie i dowcipnie pisać o ważnych zjawiskach. Tym razem wziął na warsztat rewolucje. Jak wiadomo, rewolucja tym różni się od ewolucji, że zwykle jest gwałtowna. Książka pokazuje różne przewroty - i te w polityce, i w nauce (odkrycie Kopernika) i obyczajowe, a nawet takie, które zachodzą w środku człowieka - jak hormonalna czy żołądkowa. Każdej rewolucji towarzyszy metryczka informująca, kiedy i gdzie miała ona miejsce, czy była krwawa, po co ją przeprowadzono i co zmieniła w świecie. Dobrze się to ogląda - o rysunki zadbał Max Skorwider. Dobrze się też czyta - można sporo się dowiedzieć, obcując z prostymi zdaniami, przyprawionymi szczyptą dowcipu. Świetna lekcja historii, wiedzy o społeczeństwie, psychologii i biologii  razem wziętych. Najlepiej oglądać to z kimś, z kim dobrze się rozmawia. Przy tej książce jest o czym!

Boguś Janiszewski, Max Skorwider, Rewolucje, Poznań 2020

02 września 2021

"Wyloguj swój mózg"

 


    Wyloguj swój mózg - dziwny tytuł. Zwykle można wylogować SIĘ, czyli SIEBIE. Wylogowujemy się z jakiejś strony internetowej, co ma z tym wspólnego nasz mózg?

    Jednak mózg ma coś wspólnego ze wszystkim, co robimy. Co gorsza, nasze mózgi nie zmieniły się od kilku tysięcy lat, choć od dawna nie biegamy po sawannie i nie żywimy się tym, co własnoręcznie upolujemy. W skali ludzkiej historii tysiąc lat to szmat czasu, ale w skali ewolucji - tyle co nic. Dlatego nasze mózgi, przystosowane do zupełnie innych warunków, nie zawsze są gotowe do radzenia sobie w cyfrowym świecie. Tymczasem przebywamy w nim bardzo długo, często zaniedbując sen, kontakty towarzyskie i aktywność fizyczną. Naukowcy dokładnie policzyli, ile czasu dziennie można poświęcać smartfonowi bez skutków ubocznych. Ilu nastolatków stosuje się do tych zaleceń? 5 procent. 

    Jak pomóc własnemu mózgowi radzić sobie w cyfrowym świecie, aby skutecznie się uczyć, utrzymywać dobre relacje z ludźmi i mieć lepsze samopoczucie - o tym właśnie jest ta książka. Poradników na ten temat powstało mnóstwo. Ten jednak polecam szczególnie - dawno nic tak dobrze mi się nie czytało. Autor, znany psychiatra i ekspert medyczny, najwyraźniej ma klucz do ludzkich mózgów i wie, jak pisać, aby zaciekawić.  

Dlatego wyloguj swój mózg. Całkiem się wyloguj z internetu i przeczytaj książkę!

Sprawdź dostępność książki w bibliotece.


08 kwietnia 2021

Czym pachnie intelektualista?

 
Intelektualista powinien chyba pachnieć książkami
Jak wiadomo, w egzaminacyjnym opowiadaniu powinny się znaleźć elementy opisu albo charakterystyki. Dzięki nim można dostać punkty za elementy twórcze. Czytając     opowiadania mojej ósmej klasy, natknęłam się na charakterystykę Rudego:

Czuć od niego, że jest urodzonym intelektualistą.


To wprawiło mnie w osłupienie. Nie chcę kwestionować intelektualnych walorów bohatera - te są oczywiste, wyraźnie pisze o nich Kamiński. Ale jak to wyczuć? Czy intelektualiści pachną inaczej niż zwykli zjadacze chleba?

Najpierw przypomniały mi się biografie intelektualistów - w tym niestety ludzi pióra - którzy nie stronili od kieliszka. Oni chyba rozsiewali zapach alkoholu. Jednak o Rudym na pewno nie można tego powiedzieć. 

Potem zwróciłam uwagę na frazę: czuć od niego. Używamy jej, gdy chcemy powiedzieć, że ktoś rozsiewa zapach, raczej nieprzyjemny - to w odniesieniu do Rudego też nieprawda.


Problem nie w zapachu, tylko w budowie zdania. To, że ktoś jest intelektualistą, najłatwiej poznać po jego wypowiedziach, no może trochę też po zachowaniu, zainteresowaniach. Lepiej byłoby napisać tak:

Dało się poznać, że jest urodzonym intelektualistą.

Ewentualnie tak:

Widać było, że jest urodzonym intelektualistą.


Wniosek: Uważajcie, jak dobieracie słowa. Czasem można kogoś urazić, w niezamierzony sposób sugerując mu alkoholizm albo niechęć do mydła. A w najlepszym razie rozśmieszyć polonistę sprawdzającego wypracowania.


"Ballada ptaków i węży"

 

Pamiętacie Igrzyska śmierci? Historia Głodowych Igrzysk i Katniss toczącej walkę najpierw o własne życie, a potem przeciwstawiającej się całemu Kapitolowi,  zdobyła swego czasu dużą popularność. Jej sława wzrosła jeszcze, gdy bohaterka pojawiła się na ekranach.

Wydawałoby się, że cykl jest już zamknięty, nie da się dopisać dalszego ciągu. Może dlatego powstała powieść pokazująca wydarzenia wcześniejsze. Jej bohater to Coriolanus Snow – tak, ten sam. Nie stateczny prezydent, ale 18-letni uczeń. Mieszka w Kapitolu, gdzie na każdym kroku widać ślady niedawno zakończonej wojny z rebeliantami.

Snow wywodzi się z arystokratycznego rodu pielęgnującego przekonanie o własnej wyjątkowości  i wyższości nad mieszkańcami dystryktów. W parze z rodową dumą nie idzie jednak zasobność portfela. Poczucie godności nie pozwala się przyznawać do takich problemów. Snow bardzo dba więc o swój wygląd i wizerunek medialny, choć nie zawsze chodzi najedzony. Jest bardzo ambitny. Zamierza zostać kimś ważnym i liczyć się w Panem, ale do jego prezydentury jeszcze daleko. Na razie zbliżają się dziesiąte Głodowe Igrzyska…

Suzanne Collins już udowodniła w swojej trylogii, że umie pisać ciekawie. Ballada ptaków i węży jeszcze raz to potwierdza. Przeczytałam i Was też zachęcam!

Jak napisać wypracowanie?

 Pisanie wypracowania nie jest zadaniem łatwym. Aby to zrobić, trzeba mieć coś do powiedzenia, poza tym uporządkować treści logicznie, zapisać je poprawnymi zdaniami, bez błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. Każda dobra praca – nie tylko na języku polskim -  zaczyna się od planu. Jednak pisanie wypracowania zaczyna się jeszcze wcześniej. Postępuj według poniższych wskazówek:

1.Przeczytaj polecenie.

2.Przeczytaj polecenie. Nie, to nie jest pomyłka – polecenie najlepiej przeczytać dwukrotnie. W przeciwnym razie  po upływie wyznaczonego czasu możesz się przekonać, że napisałeś pracę nie na temat – na egzaminie za taką dostaniesz 0 punktów zamiast 20. Ktoś na egzaminie gimnazjalnym trafił na rozprawkę Śmiech niekiedy może być nauką, a napisał pracę pod tytułem: Śmierć niekiedy może być nauką. To historia autentyczna.


Można  w temacie podkreślić sobie najważniejsze wyrazy, aby o niczym nie zapomnieć. W ubiegłym roku na egzaminie ósmoklasisty był taki temat: Napisz opowiadanie o spotkaniu z bohaterem wybranej lektury obowiązkowej, który podczas spotkania nauczył Cię czegoś ważnego. 

W tym temacie warto podkreślić sobie kilka wyrazów:
opowiadanie (czyli w tekście muszą być wydarzenia, trzeba opowiedzieć jakąś historię)
lektura obowiązkowa
 – wiadomo, o chodzi
spotkanie (aby nie zapomnieć, że bohaterowie muszą się spotkać)
nauczył
 (aby nie zapomnieć o nauce wypływającej ze spotkania)

3.Zaplanuj własną pracę. Ułóż sobie w głowie, co napiszesz we wstępie, co w rozwinięciu, a co w zakończeniu. Plan dobrze jest zapisać w brudnopisie. Dzięki temu zwykle przychodzą do głowy dodatkowe pomysły.

4.Napisz tekst.

5.Sprawdź tekst – przeczytaj go kilka razy, upewnij się, czy nie zawiera zbędnych powtórzeń, błędów ortograficznych i interpunkcyjnych. Sprawdź, czy akapity są widoczne. Teraz zostaje już tylko oddać pracę w terminie. Powodzenia!

"Ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?"



 
Jest książka nosząca taki tytuł. Jej autorka to nauczycielka akademicka. Tacy ludzie – słusznie lub nie, to temat na inną dyskusję – kojarzą się z przynudzaniem. Dlatego po przeczytaniu pierwszych dwudziestu stron zajrzałam do internetu – musiałam się upewnić, czy Janina Bąk naprawdę ma coś wspólnego z nauką. Pisze bowiem, jakby była stand-uperką albo autorką tekstów do kabaretu. Już napis na okładce wydaje się dziwny. W środku książki jest podobnie. Tytuły rozdziałów są takie: Skąd wiemy, że owca rozpoznałaby na ulicy prezydenta? Czy jak wsadzimy głowę do lodówki, a nogi do piekarnika, to będzie nam w sam raz? W środku rozdziałów pełno żartów i aluzji oraz anegdot.

Mnie najbardziej wciągnęła ta o studencie socjologii, który w ramach badań naukowych chciał poznać środowisko gangu narkotykowego. W tym celu udał się do zajmowanego przez przestępców pustostanu na odludziu. Wcześniej przygotował specjalną ankietę i zamierzał poprosić o jej wypełnienie. Czy przeżył? – przeczytajcie sami. Ta anegdotka nie jest tylko dla ubarwienia opowieści. Autorka posługuje się nią, aby pokazać czytelnikowi, na czym polegają badania etnograficzne. W ten sposób tłumaczy się skuteczniej niż w najlepszym haśle z encyklopedii.

Niech Was jednak nie zwiedzie otoczka – ta lekka powłoka kryje w sobie całkiem poważną treść. Uczy rozsądku w podchodzeniu do wyników badań, szczególnie tych krzyczących sensacyjnymi tytułami w internecie. Co więcej, zaleca nieufność nawet do wykresów – okazuje się, że za ich pomocą można manipulować odbiorcą. W przystępny, dowcipny sposób tłumaczy podstawowe mechanizmy nauki. Pokazuje, skąd się wzięły szkodliwe mity – na przykład o związku autyzmu ze szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce. Przypomina, że jeśli dwa zjawiska sąsiadują w czasie i przestrzeni, to jeszcze nie dowód, iż jedno jest skutkiem drugiego.
Ta lektura pozwala zrozumieć, że rzeczywistość bywa skomplikowana. Dzięki takim książkom łatwiej przeciwstawiać się antynaukowym mitom, przesądom i – nazwijmy rzecz po imieniu – głupocie. Być może w czasach wszechobecnej rozrywki właśnie tak należy popularyzować wiedzę.
A jak z tą czekoladą – ile trzeba jej zjeść, by dostać Nobla? Tego nie zdradzę.

Piosenka o języku

 Wiele razy, czytając rozprawki, zżymam się na sformułowania typu osobiście uważam, moim skromnym zdaniem, jak już wcześniej wspomniałam…, mam nadzieję, że moje argumenty są dobre. Nazywam je watą słowną – wypełniaczami, które nie wnoszą do tekstu żadnej treści. Można wręcz podejrzewać, że ich zadaniem jest pokrycie pustki intelektualnej, wypełnienie limitu słów (wiadomo, że egzaminacyjna rozprawka powinna liczyć ich przynajmniej 200). To stary chwyt. Posłuchajcie wywiadu z dowolnym politykiem: przyparty do muru trudnym pytaniem dziennikarza, zaczyna odpowiedź od: Panie redaktorze… To daje  dodatkowych parę sekund na zebranie myśli.

Na szczęście język pisany ma tę przewagę nad mówionym, że mamy  więcej czasu na cyzelowanie swojej wypowiedzi. Dlatego też obowiązują w nim większe rygory staranności. To ważne, bo teraz część naszej komunikacji ma formę pisemną.

Chcę Wam polecić pewną piosenkę z serwisu YouTube. Wysłuchajcie jej, zanim następny e-mail do mnie rozpoczniecie słowem witam. Następnie, aby poćwiczyć streszczanie tekstów do egzaminu, przepiszcie do zeszytu i uzupełnijcie poniższe zdania.

Tematem tekstu jest…..
Autor tekstu tej piosenki analizuje…
i przekonuje, że ……..

PS Zdaje się, że strona internetowa, o której mowa w piosence, jest niedostępna. Warto natomiast zajrzeć na jasnopis. Tam możecie poddać analizie swoje teksty. Ja już sprawdziłam, co jasnopis sądzi o niniejszym wpisie.

"Mury" - książka dla wszystkich

 

Zazwyczaj inne książki pisze się dla dzieci, a inne dla dorosłych. Czy da się napisać taką, która może być dla wszystkich?

Boguś Janiszewski i Max Skorwider pokazali, że tak. W ich książce każdy znajdzie coś dla siebie, a przy okazji niemało się nauczy.

Autorzy zaczynają od kategorycznego stwierdzenia:
“Mury buduje się z dwóch powodów:
1.z murem można się schować,
2.za murem można kogoś zamknąć.”

Następnie rozwijają swoją tezę, podając przykłady historyczne i współczesne. O każdym przywoływanym murze umieścili krótką notatkę i dodali do niej dane statystyczne w małej tabelce. Wykazują się przy tym niemałą kreatywnością, łącząc na przykład upodobanie szkockich Piktów do tatuażu z Wałem Hadriana. Posługują się językiem  nietypowym dla mądrych książek, ale na pewno trafiającym do czytelnika. Pokazują mury powstałe różnych czasach – od starożytności do współczesności, mury z cegieł, z ludzi, z siatek, wody, związane ze sztuką i te najtrwalsze – mury w ludzkich głowach.
Trudno się nie śmiać przy lekturze, ale niektóre stwierdzenia, choć na pozór niewinne, brzmią gorzko: ”Jerozolima to święte miasto. Może właśnie dlatego było ciągle przez kogoś obleganie, palone, burzone i znów odbudowywane”.
Prezentacji murów towarzyszy przegląd technik ich pokonywania, z których negocjacje określono jako formę najnudniejszą.
Warto przeanalizować graficzną stronę książki. Konsument kultury masowej dostrzeże tu Batmana, czytelnik książek – Don Kichota, meloman – Johna Lennona, a każdy rozpozna prezydenta USA z żółtymi włosami. Ilustracje, podobnie jak tekst, łączą humor z bogactwem informacji i skojarzeń.
Podobno książka dla dzieci musi być napisana tak jak dla dorosłych, tylko lepiej. Ta jest – można ją polecić wszystkim, bez ograniczeń wiekowych. Najlepiej przeczytać  wspólnie, a potem porozmawiać. Tematów nie zabraknie.

Boguś Janiszewski, Max Skorwider, Mury, Poznań 2019

Sprawdź, w której bibliotece możesz wypożyczyć tę książkę.

07 kwietnia 2021

Jesteś dyrektorem w swojej zdalnej szkole

 

Interpunkcja słaba, ale zarządzanie własną nauką - dobre!

Znów uczymy się zdalnie. Nie wiadomo, jak długo to potrwa, pewnie do odwołania. E-lekcje to dla nas nie pierwszyzna – i właśnie dlatego możemy robić je coraz lepiej. Uczmy się łatwiej i skuteczniej. Poniżej garść wskazówek, jak zorganizować własną domową naukę, aby praca nie szła na marne, a czas nie przeciekał między palcami.



Zarządzaj samym sobą – 6 przykazań zdalnej nauki

1.Zaplanuj swój dzień. Możesz do tego wykorzystać zwykły plan lekcji, kartkę papieru albo kalendarz (np. Kalendarz Google). Ustal cele, które chcesz zrealizować (np. uczestniczyć w lekcjach wideo, odrobić lekcje, przeczytać dwa rozdziały lektury, zrobić porządek w pokoju, potem odpoczynek).

2.Oszacuj, ile czasu potrzebujesz na poszczególne czynności. Uważaj – tu łatwo się pomylić. Często zadania zabierają nam więcej czasu, niż planowaliśmy. Dlatego zamierzenia powinny być realne, możliwe do wykonania. Plan przeładowany, niemożliwy do realizacji – to plan zły.

3.Gdy się już siądzie przy biurku, pojawia się tyle możliwości! Odrabianie lekcji wydaje się najmniej atrakcyjną. Jak się zmotywować do nauki? Jednym ze sposobów jest nastawienie budzika na 30 minut i umówienie się z samym sobą, że w tym czasie nie zajmujemy się niczym innym, tylko zadaniem. Jeśli wytrwamy w postanowieniu, zasłużyliśmy na nagrodę – wtedy możemy przeznaczyć np. 10 minut na to, co lubimy.

4.Punkt 3. będzie o wiele łatwiejszy do zrealizowania, jeśli z naszego biurka usuniemy wszystkie rozpraszacze uwagi. Także smartfona (jeśli nie jest potrzebny w nauce). Najlepiej wynieść go do innego pokoju i tam podłączyć do gniazdka. Pełna bateria przyda się na później.

5.Punkt 5. łączy się z poprzednim. O ile w miejscu pracy nie powinno być rozpraszaczy, o tyle trzeba przygotować materiały do nauki. Przed lekcją wideo należy mieć pod ręką potrzebne zeszyty, podręczniki i ćwiczenia, aby nie szukać ich, gdy nauczyciel poleci wykonać zadanie.

6.Teraz najprzyjemniejsze: świętuj sukcesy. Nawet te małe, których dotychczas nie dostrzegałeś. Udało Ci się zrobić wszystkie zaplanowane zadania – to sukces! Masz prawo do satysfakcji, a nawet nagrody, którą przyznasz sam sobie: zjedz coś pysznego, zagraj w ulubioną grę, pobaw się z psem.

Czas spędzony w domu nie musi być zły. Każdy z nas jest dyrektorem samego siebie. Zarządzajmy sobą dobrze!